niedziela, 22 marca 2015

Opowiadanie cz VII rozdział II
'Strażnicy'


Alex popatrzył się w stronę rannego. Leżał oddychając bardzo ciężko, a z jego rany wciąż sączyła się szkarłatna ciecz. Chłopcu na widok krwi znów zakręciło się w głowie. Nagle przypomniał sobie o swojej skręconej kostce. Zdjął z niej bandaż i ku jemu zdziwieniu noga nie była już opuchnięta. Odłożył opatrunek na ziemię obok siebie i ponownie spojrzał na Vincenta. Tym razem jego wzrok napotkał szeroko otwarte fiołkowe oczy. Pełne smutku i strachu.
- Proszę nie pozwól jej…- Wyszeptał, lecz nie dokończył
Po prostu zamilkł. Spojrzał w stronę lasu jakby coś usłyszał i gwałtownie zaczerpnął powietrza. Chłopak podążył wzrokiem za spojrzeniem mężczyzny. Zobaczył ciemną sylwetkę wyglądającą jak cień. Jedyną rzeczą którą można było ujrzeć była para świecących na czerwono oczu. Przerażenie opanowało i chłopca. Nagle usłyszał dziwny piszczący dźwięk, który sprawiał że kulił się z bólu. Tajemnicza postać zniknęła wraz z tajemniczym odgłosem. Chłopak ledwo przytomny zobaczył że w ich stronę biegnie Alice.
- Co.. Co się stało?- Spytała zdyszana
Rzuciła patyki na ziemię i rozejrzała się. Cień znów pojawił się, lecz po kilku sekundach zniknął. Gdy dziewczyna odwróciła się w stronę Alexa ujrzał że jedno z jej oczu jest zupełnie czarne. Znów pojawił się ten okropny odgłos. Tym razem chłopiec zemdlał. Było po 3 nad ranem gdy powoli otworzył oczy. Zobaczy ł przed sobą spore ognisko. Podniósł się i ujrzał, że Alice patrzy się gdzieś w stronę lasu. Chłopak przypomniał sobie o jej oku i starał się nie zwrócić jej uwagi. Nie udało mu się, dziewczyna odwróciła się w jego stronę. Jej oko wciąż było w kruczym kolorze. Szybko nabrał powietrza w płuca i zapytał:
-Co.. ci się stało???- W jego głosie była niepewność- Z twoim okiem…
Dziewczyna zasłoniła dłonią swoje lewe oko i odpowiedziała:
- Wiesz kim tak naprawdę jestem?- spytała retorycznie Alice- Jestem jedną z czterech strażników. Ja reprezentuję Foxy’ego. To co widziałeś przy lesie to była druga strażniczka, reprezentowała Bonnie’go. Stąd ten kolor oczu… Ma na imię Waleria. Jest jeszcze Agness
i jedyny chłopak wśród nas czyli Xavier. Nie wiem co stanie się gdy pojawi się przed wami każdy ze strażników, ale przeczuwam że nie będzie to nic dobrego…
Alex dopiero po pewnym czasie zauważył że z jej oczu cieknie ta sama maź co u animatroników w jego wizji. Nagle poczuł kłucie  w mózgu i usłyszał ten sam pisk co wcześniej. Popatrzył w stronę rzeki gdzie stał cień, tym razem jego oczy były niebieskie. Gdy dźwięk ustał Alice spojrzała w stronę chłopca i uśmiechnęła się. Teraz jej drugie oko również było czarne. Po chwili chłopiec ujrzał że z jej oczu spływa czarna maź, tym razem wymieszana z jakąś brunatną cieczą. To była krew.
-Musimy ruszać. Natychmiast- Szepnęła cicho- Niedługo pojawi się tu Xavier, wtedy być może zniknę…

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział ,tak samo jak blog. Całkiem oryginalnie wymyślone z tym aby zamiast samej pizzeri ,strażnika i animatroników były inne miejsca i postacie. Okropnie podobają mi się takie niebanalne historie z Fnaf'a.
    Szczególnie spodobala mi się znajomość Alexa z Vincentem. (Nie zrozum tego źle. xDD)
    Nawet bardzo.. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    A nagle wpieprza się taka Alice. :D

    OdpowiedzUsuń