'Rozstanie'
Następne dwie doby przemilczeli od czasu do czasu gdy
usłyszeli dziwny dźwięk patrzyli się na siebie przerażonym wzrokiem. Lis
donosił im jedzenie i wodę . Nawet się nie orientowali kiedy zasypiali, a kiedy
wstawali. Trzeciego dnia obudziło ich zamieszanie i huk, Foxy wbiegł do pokoju
i stanął na środku sceny. Na korytarzu jeszcze przez chwilę słychać było stukot
lecz potem nastała cisza.
-Co się dzieje? -Spytał Alex ledwo przytomny ze zmęczenia
- Jest 6:00, a my żyjemy! – zawołał Vincent
Mężczyzna pogonił Alexa i szybko ruszyli do wyjścia z
budynku. Usłyszeli za sobą dźwięk uderzania metalu o płytki. Biegli najszybciej
jak potrafili, nie zatrzymywali się. Przed wejściem zwolnili trochę, lecz to
był największy błąd jaki mogli popełnić w tej chwili. Chłopiec potknął się o
wystającą płytkę i padł na ziemię jak długi.
- Alex wstawaj!- Krzyknął Vincent
Alex spróbował podnieść się przynajmniej na kolana, lecz gdy
tylko ruszył nogą przeszył go okropny ból. Chłopak jęknął i opadł na ziemię.
Animatroniki były coraz bliżej.
-Nie mogę!- Wrzasnął przerażony Chłopiec
Vincent podbiegł do niego, wziął go na ręce i pobiegł do
drzwi. Były zamknięte.
-Nie…- wyszeptał Vincent- Musimy dostać się do wentylacji!
Pobiegł w prawo gdzie znajdował się pokój z wejściem do szybu
wentylacyjnego. Gdy dobiegł do pokoju położył Alexa na ziemi i zabarykadował
drzwi.
- Pójdziesz tym szybem do końca tam znajduje się wyjście,
żaden animatronik nie pójdzie za tobą…
- A co z tobą? – Spytał chłopiec
- Ja odciągnę ich uwagę- Vincent zamyślił się
Nagle animatroniki zaczęły dobijać się do drzwi. Mężczyzna
wyciągnął z kieszeni paralizator.
-Idź !!! Nie przejmuj się mną! Być może kiedyś do ciebie
dołączę…
Alex wszedł do szybu i przesunął do przodu gdy usłyszał
trzask drewnianych drzwi. Animatroniki dostały się do pomieszczenia. Dźwięk
paralizatora mieszał się ze zgrzytem metalu i wypowiadanym za każdym użyciem
urządzenia ‘Przepraszam’. Nagle do uszu chłopca dotarł krzyk Vincenta. Alexowi
zmroziło krew w żyłach, wiedział że coś się stało, ale postanowił dotrzymać
obietnicy i dalej czołgał się do wyjścia. Cisza która nastała potem była bardzo
niepokojąca. Chłopak wyszedł z szybu i znalazł się na parkingu przed pizzerią.
Był ciepły słoneczny dzień. Alex dopiero teraz zorientował się że płacze. Nie
wiedział czy to łzy szczęścia czy smutku. Nie wiedział co zrobić, więc usiadł
pod drzewem i zaczął głośno płakać.
Być może został sam na tym pustkowiu, sam na tym świecie.
Wstał ale zaraz nogi się pod nim ugięły i upadł na kolana, a potem na twarz.
Czuł się bezsilny. Leżał na ziemi. Stracił nadzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz