niedziela, 15 marca 2015

Opowiadanie cz II rozdział II
'Koniec początku, czy początek końca?'


Alex obudził się z krzykiem. Poczuł czyjeś ręce na głowie, po chwili zobaczył fiołkowe oczy.
-Vincent! – Po raz pierwszy chłopcu chciało się płakać ze szczęścia
-Mówiłem że kiedyś do ciebie dołączę – Odparł z uśmiechem mężczyzna
Alex rozejrzał się po pomieszczeniu w którym się znajdowali, było duże a jego umeblowanie wskazywało na to że był to jeden z hotelowych pokoi.
- Co się właściwie stało? – zapytał chłopak
-Znalazłem cię leżącego na parkingu, byłeś nieprzytomny. Przewiozłem nas do bezpieczniejszego miejsca niż ta pizzeria. Po drodze rzucałeś się i krzyczałeś przez sen, a nawet czasem płakałeś. Co ci się śniło?
Alex opowiedział wszystko co widział, obwiniał się o śmierć mężczyzny z kawiarni i zniszczenie Foxy’ego.
-To nie twoja…- zaczął Vincent
-A właśnie że to moja wina- przerwał mu chłopiec
-To nie twoja wina tylko przypadek losu- powiedział fioletowo włosy- widzę że nawet nie podziękujesz za uratowanie życia…
- Dlaczego mam ci niby dziękować?!!- krzyknął zdenerwowany chłopak- Gdybyś zostawił mnie animatronikom było by znacznie lepiej…
-Tak myślisz?! – Spytał Vincent ledwo powstrzymując się przed uderzeniem Alexa w twarz –Jak takie jest twoje zdanie na ten temat to radź sobie sam!
Mężczyzna wstał i wyszedł z pokoju głośno trzaskając za sobą drzwiami. Alex usiadł podniósł się i usiadł na łóżku. Przypomniał sobie o skręconej kostce. Popatrzył na prawą kostkę. Była dokładnie opatrzona i zabandażowana.
-Co ja zrobiłem… -Wyszeptał sam do siebie
Chłopiec próbował wstawać lecz gdy już stał natychmiast się przewracał. Podciągnął się z ziemi na łóżko i na nim usiadł. Leżał na łóżku i myślał. Żałował tego co zrobił. Pragnął cofnąć czas lecz wiedział że jest to niemożliwe. Jeszcze raz popatrzył na zabandażowaną kostkę, a następnie położył się i patrzył w sufit, rozmyślając co będzie dalej. Było po 12 gdy postanowił wstać. Mimo bólu przeszedł przez pokój  i zobaczył kartkę na drzwiach :
„Poszedłem do pizzeri, ktoś musi pilnować animatroników. Zapomnij o tym co się wydarzyło, teraz to nie twoja bajka. Wróć tam skąd przyszedłeś, powiem Rekonstruktorowi że uciekłeś i nie dotrzymałeś słowa.
Z poważaniem Vincent”

1 komentarz: