poniedziałek, 16 marca 2015

Opowiadanie cz III rozdział II
'Bonnie'


Alex kopnął w drzwi zdrową nogą. Ubrał się i wyszedł z pokoju. Przeszedł przez długi korytarz pełen drzwi, następnie zszedł po schodach na dół gdzie mieściła się recepcja. Chłopak skierował się do drzwi lecz w połowie drogi upadł na ziemię. Rozpłakał się, nic mu się nie udawało, miał skręconą kostkę, Vincent odwrócił się do niego plecami. Nie wiedział co robić, chciał zapaść się pod ziemię, nie mieć już żadnych problemów i zmartwień. Zamknął oczy, w głowie miał pustkę. Gdy je otworzył zobaczył jakiś cień, a potem usłyszał szelest. W najciemniejszym koncie coś siedziało! Nagle dwa czerwone punkciki rozświetliły pomieszczenie. Alex wyraźnie zobaczył postać siedzącą w kącie. Był to fioletowy królik. Nie miał twarzy i jednej ręki.
-N-Nie patrz się n-na mnie. J-jestem okropny- Powiedział zniekształconym, metalicznym głosem
-To ty- Wyszeptał chłopiec-To ty jesteś Bonnie
-T-Tak to j-ja- Potwierdził animatronik- N-Nie boisz się m-mnie?
- Kto ci to zrobił?- zapytał oszołomiony chłopak
-T-To oni, oni chcieli m-mnie zabić. O-Od zawsze m-miewali dni-i w których coś szło-o nie tak- k
Światła w jego oczach słabły, a głos coraz bardziej się zacinał.
-Przechodził tędy Vincent?- Spytał Alex
-P-Przecho-dził, p-płak-ał, z-z jego-o rąk-k  s-spływ-ała-a k-krew… -Bonnie mówił coraz ciszej, coraz mniej zrozumiale –W-w ręku t-trzy-mał ż-żyletkę, m-mówił ż-że…
Animatronki nie dokończył. Jego oczy całkowicie zgasły, a pokój znów wypełnił się czernią. Chłopiec nie dopiero teraz zobaczył krople krwi na posadzce. Nie zwracając żadnej uwagi na ból wstał i podszedł do wyjścia. Gdy miał już otworzyć drzwi odwrócił się za siebie i wyszeptał jedno, jedyne słowo na jakie było go stać – „żegnaj”. Następnie wyszedł z budynku. Na dworze było zimno i bardzo ciemno. Mrok rozświetlał tylko księżyc raz po raz wychodzący zza chmur.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz