sobota, 14 marca 2015

Opowiadanie cz IV rozdział I
'Nowe otoczenie'

Alex spojrzał przez łzy na osobę wchodzącą do
pokoju. Był to drugi mężczyzna z kawiarni, ten z chustą. Gdy zobaczył co się dzieje wyprosił drugiego mężczyznę z pokoju z korytarza słychać było podniesione głosy, Dźwięk wyciągana noża z sakwy, a później odgłos paralizatora. Później nastąpiła cisza, a po niej ten sam dziwny odgłos, który był zapewne krokami Springtrapa.  Alex zamknął oczy, a łzy płynęły mu strumieniami po twarzy. Mężczyzna z chustą wszedł do pokoju i odwiązał chłopca od krzesła. Alex był tak zdezorientowany, że gdy próbował wstać upadł na kolana. Mężczyzna pomógł mu wstać.
- Co tu się działo? –Zapytał spokojnym tonem mężczyzna.
-On… on chciał…- Alexowi załamał się głos, postanowił zmienić temat –Kim jesteś?
-Przepraszam, że się nie przedstawiłem, jestem Rekonstruktorem – nie jest to moje imię ale tak nazywają mnie wszyscy. A ty zapewne  jesteś tym chłopcem który przyglądał się nam w kawiarni.
-Tak, to ja – Odpowiedział szybko Alex
-Gdy wrócę porozmawiamy, a teraz rozgość się- Powiedział Rekonstruktor z uśmiechem na twarzy
Alex powoli przeszedł korytarz, a później dotarł do pomieszczenia które wyglądało na pokój występów. Była tam scena a na niej trzy postacie – Chica, Freddy i Springtrap którego Alex poznał od razu ale trzymał się od niego na wszelki wypadek daleko. W następnym pokoju też była scena tylko że mniejsza. Niewiadomo co lub kto na niej był. Granatowa kurtyna w gwiazdki zasłaniała wszystko. Alex postanowił tam zajrzeć. Gdy to zrobił zobaczył nieruchomo stojącego  Foxy’ego. Był wysoki, wyższy od przeciętnego dorosłego o jakieś dwadzieścia centymetrów. Przez dziury w kostiumie widać było metalowy endoskeleton. Jego oczy były zamknięte. Nagle wybiła 12 i wszystko się zmieniło. Foxy otworzył oczy ukazując żółte świecące oczy. Popatrzył się w stronę Alexa, który tym razem nie bał się – Foxy sprawiał że czuł się bezpiecznie. Chłopiec postanowił podejść do animatronika, który nie wydawał mu się straszny. Gdy Alex zrobił krok w stronę lisa, on cofnął się gwałtownie prawie przewracając się do tyłu.
-Nie bój się mnie, nic ci nie zrobię- Spokojnie powiedział Alex
- Nie boję się ciebie, boję się że to ja coś tobie zrobię- mruknął Foxy- Odejdź stąd, jestem niebezpieczny.
-Dlaczego tak myślisz? –Spytał Alex- Wcale na takiego nie wyglądasz
- To długa historia…- Animatronik zamyślił się, po czym krzyknął- Idź stąd, nie lubię dzieci!
Alex powoli podszedł do Foxy’ego. Tym razem lis odwrócił się do niego tyłem, podszedł do ściany i oparł o nią głowę.
- Nie słyszałeś co powiedziałem? Odejdź- Foxy powoli się uspokajał
Alex posłuchał go. Wolno zszedł ze sceny, przeszedł pomiędzy stołami i gdy już miał przekroczyć próg zatrzymał się i jeszcze raz spojrzał na Foxy’ego. Stał pod ścianą i miarowo uderzał w nią głową.  Chłopiec wyszedł z pomieszczenia i udał się przez korytarz do holu. Tam już czekał na niego Rekonstruktor, tym razem bez chusty. Alex na jego widok stanął w miejscu kilka metrów od mężczyzny z bliznami. Chłopiec poczuł na sobie zdziwiony wzrok mężczyzny więc niechętnie ruszył w jego stronę, starając nie patrzeć się na dwie okropne blizny.
-Po czym masz to ymm… to na twarzy- Dokończył szybko Alex
- Sam to sobie zrobiłem gdy byłem młody i głupi jak ty- Powiedział mężczyzna
-Ale ja nie…– zaczął Alex
- Owszem jesteś, kto o normalnych zmysłach chodziłby po północy obok takich zaułków?- Przerwał chłopcu Rekonstruktor- Chodź za mną

1 komentarz: