sobota, 28 marca 2015

Opowiadanie cz III rozdział III
'Ranny'


-Dzień dobry- Powiedziała Chica- Pomógłbyś mi znaleźć środek przeciwzapalny, maść i wodę utlenioną?
-Oczywiście- Odpowiedział chłopak
Leki których szukali był w szafce nad ogromnym piecem. Całe szczęście nie były jeszcze przeterminowane.
-Chodź za mną, trzeba zmienić opatrunek Vincentowi- Rzekła i ruszyła w stronę wyjścia z pomieszczenia.
Chłopak posłusznie podążał za nią. Przeszli korytarz mijając resztę animatroników, poczym weszli do małego ciemnego pokoju. W koncie na starym ledwo trzymającym się w całości łóżku leżał fioletowowłosy. Odkąd Alex go poznał nigdy nie widział go w takim stanie. Jego skóra przybrała nienaturalnie blady odcień, włosy zrobiły się matowe, oczy miał podkrążone, a policzki zapadnięte. Wyglądał jak cień siebie. Chica podeszła do niego i zaczęła zmieniać opatrunek. Chłopiec jeszcze przez chwilę przyglądał się jego wychudzonej twarzy po czym odwrócił wzrok. Cały czas za te wszystkie nieszczęścia, które wszystkich spotkały winił siebie. Zaczął myśleć co mógł zrobić by do tego wszystkiego nie dopuścić. Co mógł zrobić, ale tego nie zrobił.
-Nie chciałabym cię martwić, ale niestety jest coraz gorzej- Przerwała mu Chica- Jeszcze wczoraj był w stanie utrzymać pełną świadomość. Dzisiaj albo jest nieprzytomny albo śpi.
-Trzeba dzwonić po lekarzy lub po pogotowie- Stwierdził
-To nic nie da. Nie dojadą tu, jesteśmy w lesie. A gdy nawet dojada to co im powiesz? Że jesteś w opuszczonej pizzeri z fioletowowłosym mężczyzną i maszynami o ludzkich duszach? Oni nie wezmą tego na poważnie. – Zaprzeczyła
-Ale…- zaczął chłopiec, lecz zamilkł widząc poważną minę Chici
Do pokoju wbiegł Foxy i wymamrotał coś, że Rekonstrukror jest już przytomny, poczym wybiegł na korytarz. Alex podążył za animatronikami do biura. Chłopiec przypomniał sobie metaliczny głos i kroki. Nie pasował on do żadnego z animatronów. Nagle spostrzegł że w koncie siedzi mężczyzna z bliznami. Kolana miał podciągnięte pod szyję i trząsł się ze strachu. Szeptał coś pod nosem o tym że nic o tym nie wiedział. Chłopiec powoli do niego podszedł. Stał przez chwilę przed nim, lecz mężczyzna nie zwracał na niego uwagi. Cały czas patrzył gdzieś w głąb pokoju.
-Alex, co tu się stało?- Wyszeptał Rekonstruktor. Cały czas miał nieobecny wzrok
Chłopak opowiedział mu dokładnie co działo się od jego wyjazdu. Mężczyzna wyglądał na wstrząśniętego, lecz potem to uczucie zmieniło się w zdziwienie. Nie mógł uwierzyć czego tak naprawdę się podjął. Już wcześniej wiedział o dziwnych i niewyjaśnionych tajemnicach pizzeri, lecz nie myślał, że chodzi o tak przerażające sprawy. Dopiero teraz do niego dotarło, że gdyby nigdy nie spotkał Alexa, Vincent nie przybyłby do pizzeri i teraz nie byłby ranny, a on nie wiedziałby teraz o duszach zamieszkujących animatroniki. Gdy chłopiec skończył Rekonstruktor jeszcze przez chwilę siedział zszokowany. Następnie objął wzrokiem całe pomieszczenie.
-Skąd tak właściwie wiedziałeś jak wyglądały poprzednie budynki?- Zapytał cicho Alex, wyrywając z zamyślenia mężczyzne.
-Na aukcji po pożarze domu strachów kupiłem Springtrapa, części kostiumów i plany dwóch pizzeri. –wyszeptał wciąż oszołomiony mężczyzna z bliznami- Nie wiedziałem, że tak to się skończy…
Freddy wszedł do pokoju i zaprowadził Alexa do wyjścia zamykając za sobą drzwi. Czekali tam Foxy, Chica i Springtrap.
-Co się stało?- Zapytał zaniepokojony chłopiec
- Z nim jest coraz gorzej, coraz trudniej jest mu oddychać- Powiedziała spokojnie Chica- Ledwo utrzymujemy go przy życiu. Robimy co w naszej mocy…
- Vincent pytał czy mógłby z tobą porozmawiać- Przerwał szybko Foxy- Odpowiedzieliśmy że cię do niego przyprowadzimy
Freddy popchnął lekko chłopca w stronę małego pokoju. Alex posłusznie poszedł korytarzem i otworzył – jak się okazało- dość ciężki drzwi. Tym razem, przez małe niewidoczne na pierwszy rzut oka okno, do pokoju wpadało trochę światła z zewnątrz. Mężczyzna miał krótki, urywany i nieregularny oddech. Czasami się krztusił, wyglądał to jakby dusił się powietrzem. Widać było że wyczuł obecność chłopca ponieważ uśmiechnął się.
- Muszę.. ci coś dać…- wyszeptał
Chłopak powoli podszedł do niego. Vincent wepchnął mu do ręki zgniecioną kartkę. I otworzył oczy. Posłał Alexowi porozumiewawcze spojrzenie. Chłopiec powoli wyszedł z pokoju i rozwinął kartkę. Był to skrawek papieru na którym nabazgrany był jakiś numer telefonu. Chłopak ruszył w stronę biura gdzie – jak wcześniej się dowiedział- znajdował się telefon. Gdy wszedł do właściwego pomieszczenia zobaczył na stole stary czarny telefon. Wykręcił numer z kartki poczym zaczął czekał. Rozległ się pierwszy sygnał, nic się nie działo. Drugi sygnał, wciąż było cicho po drugiej stronie. Za trzecim sygnałem Alex usłyszał męski głos. Był prawie pewien, że gdzieś już słyszał ten głos.
- Halo, kto mówi?- Spytał głos
- M… mówi Alex- Odpowiedział niepewnie chłopiec
- Czego chcesz? Na żarty ci się zebrało dzieciaku?- Ponownie spytał rozmówca. Tym razem w jego głosie słychać było nutę złości
- Dzwonię… w sprawie…- zaczął, ale szybko się poprawił- Vincent jest ciężko ranny. Dał mi ten numer.
- Gdzie jesteście?- spytał głos
- W Freddy’s Fazbear Reconstruction- Odpowiedział Alex
- Już jadę- Powiedział mężczyzna i rozłączył się
Po głowie chłopca chodziło wiele pytań. Dlaczego wydawało mu się, że powinien uciekać? Czemu ten głos wydawał mu się taki znajomy? Kim jest ten mężczyzna? Nie znał odpowiedzi na żadne. Było około 16 gdy usłyszeli samochód parkujący przed pizzerią.

3 komentarze: