'Ratunek'
Alex podjął się
najbardziej ryzykownej decyzji w swoim życiu. Podszedł kolejno do Freddy’ego,
Chici, Springtrapa i Foxy’ego i przytulił się do nich. Animatroniki zdziwione
reakcją chłopca uspokoiły się i spojrzały na siebie.
-Dlaczego to r-robisz?
Czy po tym co zrobiliśmy ty wciąż nas lubisz?- Spytała Chica
- Każdemu trzeba dać
drugą szansę- Wyszeptał z uśmiechem chłopiec- Na nikim nie można od razu
stawiać krzyżyka
Chica uśmiechnęła się
i wstała. Zaraz po niej zrobili to Springtrap i Freddy. Poszli w stronę drzewa
gdzie leżał Vincent. Lecz Foxy cały czas siedział. Unikał wzroku Alexa i miał
spuszczoną głowę.
-Co się stało?
Dlaczego nie idziesz z nimi?- Zapytał spokojnie chłopiec
-On mnie nienawidzi-
Wyjęczał lis- Zawiodłem go… Zawiodłem wszystkich… Oni mnie nienawidzili za to
że mu pomagałem
- On wciąż cię lubi.
Musimy mu pomóc- Zapewnił go Alex- On umiera, bez twojej pomocy nic nie
zdziałamy
- Umiera?!! Co mu się
stało?!!- Foxy był wyraźnie zszokowany tą wiadomością
- Ma prawie zmiażdżoną
kostkę. Wpadł w sidła zastawione przez kłusowników- Wymamrotał chłopiec po czym
pomógł wstać z kolan animatronikowi
Szybko podeszli do
drzewa. Alex zobaczył, że rekonstruktor leży nieprzytomny na ziemi i wymienił
ze Springtrapem groźne spojrzenie.
- No co?!! To nie moja
wina, że zemdlał gdy nas zobaczył!- Krzyknął Springtrap
Chłopiec westchnął i przewrócił oczami. Podszedł w ich stronę i spojrzał
w stronę rannego. Freddy trzymał go za ramiona by się nie rzucał. Gdy Chica
opatrywała jego ranę od czasu do czasu pojękiwał. Gdy skończyła dokładnie
zabandażowała nogę Vincenta, a Freddy wziął go na ręce i zaniósł do wnętrza
pizzeri. Springtrap zrobił to samo z drugim mężczyzną. Chłopiec przez dłuższą
chwilę zastanawiał się skąd animatroniki wzięły bandaże i wodę utlenioną.
Wchodząc do budynku spostrzegł że apteczka -znajdująca się wcześniej w holu-
zniknęła.
Ponieważ zasilanie i
ogrzewanie były wyłączone, w środku budynku było ciemno i zimno. Chłopak by nie
wywrócić się ponownie szedł przez korytarz dotykając ściany. Nagle zaczął
kaszleć. Przypomniał sobie swój upadek do rzeki. W duchu modlił się by nie
okazało się że jest poważnie chory. Nagle zapaliło się światło, to Chica włączyła
zasilanie budynku.
-Dlaczego
siedzieliście w ciemności?- Zapytał chłopiec
- To pomagało nam się
opanować…- Odpowiedziała i rozmyśliła się- A dlaczego ty kaszlesz? Czy jesteś
chory?
-Wszystko jest w
porządku…- zaczął chłopak
-Nic nie jest w
porządku- przerwała Chica- Widzę że jesteś głodny i zmęczony, musisz odpocząć i
coś zjeść. Chodź za mną.
Alex nie zaprzeczając
ruszył za nią. Doszli do kuchni. Tak jak mówił przed wyjazdem Rekonstruktor,
światło w tym miejscu nie działało.
-Ehh… znowu to samo…
poczekaj tu, a ja zrobię ci coś do jedzenia- westchnęła
Z kuchni dochodziły
dziwne hałasy, a nawet dźwięk tłuczonego szkła. Po dłuższej chwili Chica wyszła
z pomieszczenia z parującą pizza. Zaprowadziła chłopca do pokoju z wieloma
stołami na których stały czapeczki urodzinowe i papierowe talerzyki. Posadziła
chłopca przy stole w rogu pomieszczenia i położyła przed nim pizzę. Chłopiec,
który nie jadł nic od kilku dni od razu rzucił się na jedzenie. Gdy już
skończył jeść podziękował i spytał o miejsce w którym mógłby się trochę
przespać. Chica zaprowadziła go do Pirat Cove gdzie ułożyła go na stercie
podartego materiału. Alex po raz pierwszy od wielu dni mógł spokojnie spać, nie
martwiąc się o nic. Było po 13 gdy obudziło go zamieszanie powoli otworzył oczy
i wyszedł na korytarz. Zobaczył Foxy’ego i Springtrap’a którzy starali się
naprawić drzwi wyrwane z zawiasów. Chłopiec zbyt dobrze pamiętał te drzwi. To
był pokój z otwartym szybem wentylacji, tym którym uciekał jeszcze kilka dni
przed nimi- animatronikami.
- Widzę że nareszcie
się obudziłeś- Powiedział Freddy, który szedł właśnie z naprzeciwka
-Tak- Odparł krótko
chłopak
To było jedyne słowo
jakie potrafił z siebie wydusić. Szybko ruszył na poszukiwanie Chici. Udał się
w stronę kuchni gdzie –o dziwo- było zapalone światło. Chica krzątała się po
kuchni w poszukiwaniu czegoś. Gdy zauważyła Alexa od razu się uśmiechnęła.
Teraz chłopiec bezpiecznie czuł się tylko w jej towarzystwie. Do Foxy’ego
powoli tracił zaufanie.
Aww ,nareszcie doczekałam się kolejnego rozdziału.. *^*
OdpowiedzUsuńJuż od początku czytałam wszystko z rozdziawioną gębą ,nieźle umiesz człowieka zaskoczyć. W pierwszych rozdziałach bałam się ,że główny bohater cały czas będzie jedną ,wielką pierdołą ,a tu niespodziewanie przytula animatroniki. Cholernie wzruszające.. No i znowu trzeba odświerzać stronę co 5 min. w oczekiwaniu na kolejne rozdziały. xDD
Super! Kocham to!
OdpowiedzUsuń