'Powrót'
Podeszła do Vincenta i
lekko szturchnęła go w ramię. Powoli otworzył oczy i usiadł. Był blady, a oczy
miał podkrążone.
-C.. co się dzieje?-
Wymamrotał
- Wstawaj, idziemy-
oschle powiedziała dziewczyna
Mężczyzna spróbował
się podnieść, lecz gdy tylko ruszył zranioną nogą syknął z bólu. Alex podszedł
do niego i pomógł mu wstać. Gdy stał już na dwóch nogach z pomocą chłopca
ruszył za Alice w stronę drogi. O świcie dotarli na parking pizzeri. Było
cicho. Od czasu do czasu tą cisze przerywały samochody zgubionych turystów. W
te lasy nikt się nie zapuszczał. Chłopiec poczuł nagle ból w skroni, wiedział
już co się dzieje. Chwilę potem usłyszał ten sam wysoki dźwięk i ujrzał pod
budynkiem ciemną postać, lecz z tym razem miała ona czerwonawe oczy. Spojrzał
szybko w stronę dziewczyny. Jej oczy rozbłysły żółtym blaskiem, a ciało
zmieniło się w cień. Alex zacisnął oczy i nie otwierał ich dopóki piszczący
odgłos nie ustał. Gdy otworzył powieki od razu podbiegł do mężczyzny i pomógł
mu wstać. Przeniósł go ostatkiem sił pod drzewo rosnące w pobliżu. Usiadł obok
niego, oparł głowę o drzewo i zaczął myśleć co zrobić dalej. Z tego rozmyślania
wyrwał go dźwięk samochodu wjeżdżającego na parking. Auto zatrzymało się, a z
jego wnętrza wysiadł Rekonstruktor .
-Co ty tu robisz?
Dlaczego nie jesteś w środku? Kim jest…- Nie dokończył
Podbiegł do Vincenta i
przerażony przyglądał mu się dłuższą chwilę.
-Co mu się stało?-
Spytał przejęty
- W lesie wpadł w
sidła zastawione przez myśliwych- Odpowiedział krótko chłopiec
- Co on właściwie
tutaj robi?!! Nie powinno go tutaj być…- Krzyknął
Vincent wciąż leżał
nieprzytomny. Jego oddech był niespokojny i przerywany. Raz po raz dławił się
powietrzem. Nagle otworzył oczy spojrzał na drugiego mężczyznę i otworzył usta
jakby chciał coś powiedzieć, lecz z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk.
- Po co tu
przyszedłeś? Dlaczego to zrobiłeś? – Zapytał szeptem Rekonstruktor
-J..ja muszę pomóc… Ja
m… muszę…- Wyszeptał ledwo słyszalnie fioletowowłosy- N… nie mogłem… zostawić…
Zamknął oczy. Alex
wiedział że nie zostało mu dużo czasu. Podszedł do drzwi pizzeri. Otworzył je
na oścież i popatrzył w głąb ciemnego budynku. Zobaczył trzy pary świecących
punkcików. Dobrze wiedział, że były to oczy animatroników. Zaczęły zbliżać się
wolno w jego stronę.
- Dlaczego to
robicie?- Spytał ledwo trzymając się na nogach- Dlaczego chcecie nas zniszczyć?
Co się z wami stało?
Usłyszał że
animatroniki zatrzymały się. W rogu pojawiła się jeszcze jedna para oczu.
Żółta.
- M-my n-nie chc-emy
cię zniszczy-ć- Rozległ się metaliczny głos- My ch-chcemy j-jego
Chłopiec nie musiał
długo myśleć żeby wiedzieć, że chodzi o Vincenta.
-T-tylko kie-kiedy on
zgi-nie m-my będzie-my w-wolni- Znów powiedział głos do złudzenia podobny do
rozrywania metalowej blachy- T-to on n-nas zab-ił. R-raz pozwoliliśmy m-mu żyć…
L-lecz t-tylko na ja-kiś cz-czas… Jesteśmy tylko zagu-bionymi d-duszami, które
p-powoli tracą n-nad sobą kon-trolę
Ich głos coraz mniej
się zacinał. Znów zaczęły się zbliżać. W świetle wstającego dnia widać już było
ich sylwetki. Alex dopiero teraz zorientował się że przewyższają one
przeciętnego człowieka o głowę. Springtrap upadł na kolana, zaraz po nim na kolana
opadła cała reszta. Łącznie z Foxy’m siedzącym w ukryciu. Z oczu animatroników
zaczęły cieknąć najprawdziwsze łzy. Zaczęły głośno zawodzić i wyć.
-My nie chcemy… my nie
chcemy być tacy jak on- Jęczały- Chcemy być szczęśliwi, nie chcemy by
postrzegano nas jak potwory. Przepraszamy…
Cytat z The Living Tombstone... Zarąbiste opowiadanie...
OdpowiedzUsuń