'Dziwna Rozmowa'
Chłopiec wolał już nie
pytać. Popatrzył na Vincenta i bez słowa ruszył z powrotem do budynku.
Mężczyzna podszedł szybko do Alexa i zatrzymał go, łapiąc go lekko za ramię.
Uśmiechnął się i westchnął.
- Dobrze cię znów
widzieć… - wyszeptał i wcisnął w dłoń chłopca jakiś zimny przedmiot, po czym
zasalutował i szybko pobiegł w las.
Chłopak, lekko
zdziwiony tą sytuacją otworzył dłoń i ujrzał nową, błyszczącą śrubę. Alex
sięgnął do kieszeni spodni i wyjął z niej swoje poprzednie znalezisko z magazynu.
Przedmioty były identyczne! Tak samo błyszczące, ciężkie i nowe. Słońce zaczęło wychodzić z za horyzontu, więc
chłopiec puścił się pędem do pizzeri w obawie że ktoś zacznie go o coś
podejrzewać. Szedł właśnie korytarzem gdy usłyszał czyjąś rozmowę. Była
praktycznie niesłyszalna. Słyszał tylko strzępy cichych słów, lecz rozpoznał że
są one wypowiadane nerwowo, z wielkim smutkiem i bólem. Chłopak ostrożnie
uchylił drzwi biura zza których dobiegała rozmowa. Ku swojemu zaskoczeniu
zobaczył Rekonstruktora siedzącego na krześle i zakrywającego twarz dłońmi i
Mike’a, który opierając się o ścianę wyglądał na bardziej zagubionego i
bezbronnego niż dziecko które zgubiło się we mgle.
- Jak to się mogło
stać? – wyszeptał załamany Scott- To moja wina… Gdybym tylko nie zaciągnął tu
tego dzieciaka… wszystko byłoby dobrze… Gdybym nie był tak głupi… i nie szukał
jego syna… On się nie nadaje. On tylko i wyłącznie przynosi hańbę swojej
rodzinie…
Chłopiec nie
potrzebował wiele namysłów by zorientować się, że mężczyzna mówi właśnie o nim.
Te słowa jednocześnie go zabolały, jak i wzbudziły w nim intrygę.
- Scott, uspokój się.
To nie twoja wina… Przecież on nawet nie wie kim byli jego ojciec i matka. –
powiedział spokojnie Mike patrząc pustym wzrokiem w ziemię- A poza tym, jest
jeszcze jedna osoba… która mogłaby się sprawdzić…
- Czy ty… mówisz o
Anabelle? – spytał podenerwowany Rekonstruktor – Niema takiej mowy! Nie zgadzam
się! Kobieta jako nocny stróż?! Nigdy w życiu!
Anabelle. To imię
sprawiło że Alex poczuł jak serce podchodzi mu do gardła. Wiedział że zna to
imię, lecz za nic nie potrafił sobie przypomnieć skąd je kojarzy. Powoli, by
nie zwrócić przypadkiem na siebie uwagi obu mężczyzn, chłopak ruszył w stronę
kuchni, zastanawiając się co doprowadziło to do takiego stanu psychicznego
Scotta. Chłopiec usiadł przy stole i wyciągnął z kieszeni obydwie, śruby. Nagle
spostrzegł coś, czego wcześniej z winy złego oświetlenia nie zauważył. Wokół
śruby którą Alex dostał od Vincenta zawinięty był kawałek papieru! Chłopak
szybko go odwinął i rozprostował . Przyjrzał się mu dokładnie. Była tam
wiadomość.
Musiałem wziąć sprawę we własne ręce,
dlatego zniknąłem na pewien czas. Jeżeli ktoś ucierpiał przez to w sposób
psychiczny lub fizyczny to wiedz iż przepraszam.
Pamiętaj, dziś 22:30. Mam ci parę rzeczy
do powiedzenia…
Vincent
Eee... CZEMU TAKIE KTÓRE?! No może i nie krótkie ale...no wiecie o co chodzi
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału cudowny mam nadzieję że niedługo następny
UsuńWow! Next
OdpowiedzUsuńJEJ next!!! rozdział super. :)
OdpowiedzUsuńE tam...moja teoria się nie sprawdziła;( Ale rozdzialik jak zwykle super :) Tylko to imię Anabelle... kojarzy mi się z horrorem;0 Ale nic.Pisz dalej bo czekam z niecierpliwością :)
OdpowiedzUsuńCzekam na dalszy rozwój wydarzeń ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na dalszy rozwój wydarzeń ;)
OdpowiedzUsuńNie kontynuj tego opowowiadania,jest strasznie nudne.
OdpowiedzUsuńWiesz co.Jak ci się nie podoba to przynajmniej nie dołuj ludzi...
Usuń