wtorek, 21 lipca 2015

Opowiadanie cz IV rozdział V
' "Opiekunka" '


Po tych słowach mężczyzna ruszył powoli w las. Chłopak szybko do niego dobiegł, a następnie starał się dotrzymać mu kroku. Po dłużącej się w nieskończoność wędrówce wreszcie doszli do parkingu pizzerii. Ku szczęściu Alexa, parking był pusty a w okolicy nie było słychać nic prócz świergotu ptaków. Chłopiec odetchnął z ulgą i odwrócił się w stronę mężczyzny.
-To… kiedy mam przyjść ci pomóc? –spytał niepewnie
-Za trzy dni, o północy, będę czekać tam gdzie ostatnio. Uważaj by nikt cię nie zauważył. Miło było cię znów spotkać . Żegnaj Alexandrze… -Wyszeptał, odwrócił się i odszedł w stronę  lasu.
Chłopak patrzył chwilę w stronę odchodzącego Vincenta, lecz po pewnym czasie stracił go z oczu. Spojrzał niechętnie w stronę pizzerii. Podszedł do drzwi, już miał je otworzyć gdy nagle usłyszał pisk opon pojazdu parkującego gwałtownie obok drzewa. Drzwi samochodu otworzyły się. Ze środka wysiadła wysoka kobieta o wiśniowo czerwonych, krótkich włosach. Gdy odwróciła się Alexa przeszedł dreszcz. Jej oczy były tego samego odcienia zimnego błękitu co jego. Kobieta spojrzała na niego. W jej górnej wardze zalśnił srebrny kolczyk. Podeszła do chłopca. Była od niego wyższa o co najmniej 20 cm. Jej kamienny wyraz twarzy ustąpił poczciwemu uśmiechowi.
-Witaj, ty zapewne jesteś tą osobą której mam pilnować, hmm?- Spytała przyglądając się mu- Jestem Anabelle
-H-hej, jestem Alex… I, tak, to mnie masz „pilnować”- Wymamrotał chłopak
-A-alex?- Spytała lekko zdziwiona kobieta. Jej twarz przybrała nienaturalnie blady odcień.-Nie, to nie może… Twoje oczy.
Mówiąc to złapała go jedną ręką mocno za szczękę, a drugą za ramię i zaczęła wpatrywać się mu w oczy. Chłopiec wyrwał się z żelaznego uścisku dziewczyny i otrząsnął się  skołowany.
-C-co ci odbiło?! Nie dotykaj mnie!- Warknął patrząc na nią wrogo
-Przepraszam, nie powinnam była tego robić, ale…- Zaczęła Anabelle- Nie ważne.
Nagle z pizzerii  dobiegł niepokojący, piskliwy i zgrzytliwy dźwięk, jak gdyby ktoś rozrywał blachę . Alex szybko otworzył ciężkie drzwi wejściowe i wszedł niepewnie do ciemnego korytarza budynku. Szedł powoli w stronę kuchni z której dobiegał hałas, lecz w połowie drogi ujrzał w kącie jakiś ruch. Był to Foxy. Siedział zdezorientowany z podkulonym ogonem. Kostium lisa był postrzępiony i w wielu miejscach dziurawy. Na jego brzuchu widniało wyraźnie rozcięcie. Chłopak patrzył ze zdziwieniem na animatronika.
-Co się stało?- wyszeptał nastolatek
-F-Freddy… o-o-osza-alał… -Wymamrotał zacinającym się głosem Foxy- Próbo-o-wałem… g-go powstrzy-ymać… lecz o-on…
Alex niewiele myśląc wszedł do kuchni. Chica leżała w kącie. Jej prawe ramię było oderwane. Nie miała jednego oka. Chłopak przyglądał się jej dłuższą chwilę gdy nagle za swoimi plecami usłyszał kobiecy głos.
-Skoro tam jest Foxy, a tu Chica… To… GDZIE JEST FREDDY?!-spytała spanikowana Anabelle która cały czas chodziła za chłopcem.
-Czy t-to mnie szukac-cie?- zapytał Freddy patrząc na nich.
Stał w kącie. Z jego oczu wypływała jakaś czarna, gęsta ciecz. Uśmiechał się szeroko.
-Ja chcę się t-tylko z wami poba-awić! Chodźcie do mnie-e!- Powiedział niedźwiedź, śmiejąc się głośno- Bawcie się tylko z-ze mną… reszta n-nie jest w stanie…
Nie dokończył, upadł na ziemię. Nie ruszał się. Chłopiec zauważył że animatronik na korytarzu także leży bez ruchu. Nastała cisza. Nagle nastolatek poczuł czyjąś niezwykle zimną dłoń, łapiącą go za nadgarstek.

36 komentarzy:

  1. Jeeeej :D doczekałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiście to wyszło :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm.. Historia znów nabiera tempa. Nieźle umiejscowione zakonczenie-przerwa w takim momencie wzbudza niedosyt u czytelnika i powoduje, iż nie może się on doczekać kolejnej części. Dobre zagranie z twojej strony (y) Coraz więcej bohaterów, a wraz z nimi-multum niewiadomych. Ale to dobrze, przynajmniej dla mnie, gdyż lubię gdy każda, nawet niby epizodyczna postać miała jakiś wpływ na akcje. Tylko nie zapominaj o poszczególnych bohaterach tak, że pojawia się, zrobią swoje i każdy o nich zapomina. Taką mała rada ode mnie ;) Nie będę znów się rozpisywać na temat środków stylistycznych, poprawności językowej i innych tego typu pierdół, bo wszystko jest w moim poprzednim komentarzu-poza tyn wcale nie musisz z tych rad korzystać. A nawet jeśli chcialabys coś zmienić to nie musisz od razu pisać poezji w prozie na miarę autorów bestsellerów-wszystko małymi kroczkami. Lub po prostu pisz swoim własnym stylem, pilnuj tylko, aby opisy były w miarę zrozumiałe, a wszystko będzie okey (y).
    Podsumowując Rozdział niczym nie ulega poprzednim wpisom. Trzymasz należyty poziom. Pozostaje mi tylko czekać na next ;)
    Asertywna Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  4. No i właśnie takie mają być rozdziały! Krótkie, ale pełne akcji i budujące napięcie.
    ~ Eva~

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślałam że Jeremy przyjedzie do niego. A właśnie... Gdzie jest Jeremy...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Fritz! I Phone Guy! Pojawią się kiedyś?

      Usuń
    2. Scott to phone guy'

      Usuń
    3. A tak wgl to od wolfy zależy fabuła, i wątki. Osobiście wolę czekać na jest, niż snuć chore teorie co do rozdziałów.

      Usuń
    4. Na next*

      Usuń
    5. Vincent mówił, że Jeremy to ojciec Alexa. Rodzice chłopca zginęli ( chyba, że się pomyliłam)
      ~ Eva ~

      Usuń
    6. Jeremy nwm. Ale czuję że Anabella to jego mama. Lub siostra, czy ciotka. Coś w ten deseń

      Usuń
    7. Wszystko się wyjaśni... zupełnie wszystko...

      Usuń
    8. Czekam :D Piszesz świetne opowiadania :3

      Usuń
    9. skoro ofiara z 87 roku przeżyła to...nic więcej nie pisze.
      Ale jak na początek całkiem dobrze, są błędy itp. ale historia całkiem fajna, 7/10, ale czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały, i ostatnie, popracuj nad logistyką tego opowiadania =)
      ok tyle i dziękuję jeśli przeczytasz

      Usuń
  6. I założę się, że ta Anabelle to jego matka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się założę że Freddy miał Pedofilsko-Snejpowski uśmiech.

      Usuń
  7. Hmmm ale kto go złapał wtedy za rękę?? Czyżby Vincek wrócił?? A może jakiś animatronik?

    OdpowiedzUsuń
  8. http://stowarzyszenie-analizatorow.blogspot.com/2015/07/freedy-tonie-w-morzu-angstu-czyli-api.html

    Dzień dobry!
    Twój fanfik został zanalizowany. Analizę znajdziesz w powyższym linku.
    Kłaniam się w pas i życzę miłego dnia,
    Api Apicka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostry pocisk... Ale trochę racji ma.

      Usuń
    2. ... Po prostu brak mi słów. Gdyby ktoś tak ,,przeanalizował" moje opowiadanie z dziką chęcią walnęłabym go w twarz. Nie dlatego, że jest to negatywny komentarz, po prostu dlatego, że nie napisałaś tam, co jest do poprawienia. To tak, jakby ktoś napisał pod Twoim opowiadaniem ,,ale g*wno, przestań pisać!" I to boli najbardziej, że wszyscy gnoją początkujących. Jeśli to nie żart - naprawdę, przestań.
      Wolfy, nie warto, nie przejmuj się.

      Usuń
    3. Gnojenie początkujących jest z pewnością lepsze niż tak zwane "lizanie d*py". Bo spójrzmy prawdzie w oczy, jak wszyscy będą pisać komentarze typu "extra, boskie, pisz dalej!!!" lub "zakochalem się! Genialnie piszesz!!" to taki "początkujący" pomyśli, iż rzeczywiście jego opowiadania są na miarę autorów bestsellerów i nic a nic się nie zmieni. Nie zmieni się interpunkcja, ortografią, poprawność językową, ciekawość fabuły i inne tego typu rzeczy. Zatem uważam, iż taką ostrą krytyka jest dobra, mimo iż wydaje się brutalna. Ja rozumiem, że ludzie mają marzenia, że chcą aby ich opka były sławne na cały świat, jednak aby tak się stało trzeba chociażby zadbać o poprawną ortografie czy ciekawą fabułę. A to co zastalo wytkniete w analizie wymaga poprawienia, błędy są wyraźnie pokazane. Takowy solidny kop w dup*ko albo nakloni "początkującego" do poprawy swoich umiejętności, albo zniszczy psychicznie co potwierdzi, że pisanie nie jest jego mocną strona, bo bądźmy szczerz-bywaja gorsze hejty. A rada, by autorka się tym nie przejmowala jest nieco głupia, bowiem pisarze powinni godnie przyjmować uwagi innych (nawet te nieprzyjemne) aby chociażby zobaczyć co może poprawić. Pisze to całkiem powaznie-sama kiedyś byłam takim "początkującym", któremu wszyscy buty lizali. Aż w końcu znalazł się ktoś kto sprzebal mi takiego strzała w twarz, z opamietalam się i spostrzeglam iż moje opowiadania są naprawdę do niczego. Teraz okazuje się czy byłam na tyle silną by przyjąć krytykę i zacząć pracować nad jakością swoich dzieł, czy po prostu skule się i porzuce to wszystko. I wiecie co? Nie dawno wygralam konkurs na najlepsze opowiadanie, eliminując około 200 uczestników w tym licelistow, którzy byli na profilu humanistycznym. Czwarty raz z rzędu. I gdyby nie ta siarczysta krytyka nadal pisalabym opowiastki o "miloscy, tenczah i hepi endah".

      Usuń
    4. fakt...są taco co przyjdą i przeczytają dwa zdania i już lecą hejty typu: Dnooo, huj*we, itp.Jeśli coś ci się nie podoba, to powiedz co i to autor poprawi :) trzeba poprawiać ludzi i tyle bo inaczej się nie nauczą ok i tak pewnie paplam do ściany więc tyle, dziękuję, dobranoc :)
      (choć jest 12:07 ;))

      Usuń
    5. Pomimo tych ledwo zauważalnych błędów uważam, że to opowiadanie jest jednym z najlepszych jakie czytam obecnie. Ludzie! Kim trzeba być, by analizować z tak wielką dokładnością?! Nie pojmuję tego. Dla mnie najważniejsze są wydarzenia i bohaterzy, a nie jakieś powtórzenia czy źle ułożone zdania.
      To było moje zdanie, a inni niech myślą jak chcą.

      Usuń
    6. Popieram anonima powyżej!!!!

      Usuń
    7. Je! Są na świecie normalni ludzie! :)
      Wspomniany wcześniej anonim

      Usuń
    8. A mnie tam każda krytyka bardzo bawi. Nie wiem czemu *^*

      Usuń
  9. Wow. Wiem kim jest ta kobieta ale nie spojleruje. Twoje opowiadanie jest zajebiaszcze. Przesyłam wene!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. matką?! ,ciotką?! jego kochanką?! GADAJ!!!

      Usuń
    2. Anonim for anonim wyżej
      Kochanką???!! What the hell?????
      On ma 15 lat zboczuszku xd

      Usuń
    3. :-( zabilaś/eś mi marzenia!

      Usuń
    4. Ja????
      //Anonim 2 wyżej

      Usuń
  10. Ale na początku było napisane że oboje rodzice zmarli w wypadku gdy Alex miał 6 lat. Anabella? Nie sądzę by była jego matką bo to było by po prostu głupim wtrąceniem wątku MATKI z braku pomysłu na dalszą część. Pozdrawiam!
    ~J.P

    OdpowiedzUsuń
  11. >>SPOILER - WYJAŚNIENIE<<
    Anabelle nie jest matką Alexa... ;-;

    OdpowiedzUsuń
  12. http://purpleguymonster.blogspot.com - nominowałam cię do LBA ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Nomina dla cb- blogu.http://kosmitk.blogspot.com/2015/07/lba.html

    OdpowiedzUsuń