' "Opiekunka" '
Po tych słowach
mężczyzna ruszył powoli w las. Chłopak szybko do niego dobiegł, a następnie
starał się dotrzymać mu kroku. Po dłużącej się w nieskończoność wędrówce
wreszcie doszli do parkingu pizzerii. Ku szczęściu Alexa, parking był pusty a w
okolicy nie było słychać nic prócz świergotu ptaków. Chłopiec odetchnął z ulgą
i odwrócił się w stronę mężczyzny.
-To… kiedy mam przyjść
ci pomóc? –spytał niepewnie
-Za trzy dni, o
północy, będę czekać tam gdzie ostatnio. Uważaj by nikt cię nie zauważył. Miło
było cię znów spotkać . Żegnaj Alexandrze… -Wyszeptał, odwrócił się i odszedł w
stronę lasu.
Chłopak patrzył chwilę
w stronę odchodzącego Vincenta, lecz po pewnym czasie stracił go z oczu.
Spojrzał niechętnie w stronę pizzerii. Podszedł do drzwi, już miał je otworzyć
gdy nagle usłyszał pisk opon pojazdu parkującego gwałtownie obok drzewa. Drzwi
samochodu otworzyły się. Ze środka wysiadła wysoka kobieta o wiśniowo
czerwonych, krótkich włosach. Gdy odwróciła się Alexa przeszedł dreszcz. Jej
oczy były tego samego odcienia zimnego błękitu co jego. Kobieta spojrzała na
niego. W jej górnej wardze zalśnił srebrny kolczyk. Podeszła do chłopca. Była
od niego wyższa o co najmniej 20 cm. Jej kamienny wyraz twarzy ustąpił
poczciwemu uśmiechowi.
-Witaj, ty zapewne
jesteś tą osobą której mam pilnować, hmm?- Spytała przyglądając się mu- Jestem
Anabelle
-H-hej, jestem Alex…
I, tak, to mnie masz „pilnować”- Wymamrotał chłopak
-A-alex?- Spytała
lekko zdziwiona kobieta. Jej twarz przybrała nienaturalnie blady odcień.-Nie,
to nie może… Twoje oczy.
Mówiąc to złapała go
jedną ręką mocno za szczękę, a drugą za ramię i zaczęła wpatrywać się mu w
oczy. Chłopiec wyrwał się z żelaznego uścisku dziewczyny i otrząsnął się skołowany.
-C-co ci odbiło?! Nie
dotykaj mnie!- Warknął patrząc na nią wrogo
-Przepraszam, nie
powinnam była tego robić, ale…- Zaczęła Anabelle- Nie ważne.
Nagle z pizzerii dobiegł niepokojący, piskliwy i zgrzytliwy
dźwięk, jak gdyby ktoś rozrywał blachę . Alex szybko otworzył ciężkie drzwi
wejściowe i wszedł niepewnie do ciemnego korytarza budynku. Szedł powoli w
stronę kuchni z której dobiegał hałas, lecz w połowie drogi ujrzał w kącie
jakiś ruch. Był to Foxy. Siedział zdezorientowany z podkulonym ogonem. Kostium
lisa był postrzępiony i w wielu miejscach dziurawy. Na jego brzuchu widniało
wyraźnie rozcięcie. Chłopak patrzył ze zdziwieniem na animatronika.
-Co się stało?-
wyszeptał nastolatek
-F-Freddy…
o-o-osza-alał… -Wymamrotał zacinającym się głosem Foxy- Próbo-o-wałem… g-go
powstrzy-ymać… lecz o-on…
Alex niewiele myśląc
wszedł do kuchni. Chica leżała w kącie. Jej prawe ramię było oderwane. Nie
miała jednego oka. Chłopak przyglądał się jej dłuższą chwilę gdy nagle za
swoimi plecami usłyszał kobiecy głos.
-Skoro tam jest Foxy,
a tu Chica… To… GDZIE JEST FREDDY?!-spytała spanikowana Anabelle która cały
czas chodziła za chłopcem.
-Czy t-to mnie
szukac-cie?- zapytał Freddy patrząc na nich.
Stał w kącie. Z jego
oczu wypływała jakaś czarna, gęsta ciecz. Uśmiechał się szeroko.
-Ja chcę się t-tylko z
wami poba-awić! Chodźcie do mnie-e!- Powiedział niedźwiedź, śmiejąc się głośno-
Bawcie się tylko z-ze mną… reszta n-nie jest w stanie…
Nie dokończył, upadł na ziemię. Nie ruszał się. Chłopiec zauważył że
animatronik na korytarzu także leży bez ruchu. Nastała cisza. Nagle nastolatek
poczuł czyjąś niezwykle zimną dłoń, łapiącą go za nadgarstek.
Jeeeej :D doczekałam się :D
OdpowiedzUsuńZajebiście to wyszło :D
OdpowiedzUsuńHmmm.. Historia znów nabiera tempa. Nieźle umiejscowione zakonczenie-przerwa w takim momencie wzbudza niedosyt u czytelnika i powoduje, iż nie może się on doczekać kolejnej części. Dobre zagranie z twojej strony (y) Coraz więcej bohaterów, a wraz z nimi-multum niewiadomych. Ale to dobrze, przynajmniej dla mnie, gdyż lubię gdy każda, nawet niby epizodyczna postać miała jakiś wpływ na akcje. Tylko nie zapominaj o poszczególnych bohaterach tak, że pojawia się, zrobią swoje i każdy o nich zapomina. Taką mała rada ode mnie ;) Nie będę znów się rozpisywać na temat środków stylistycznych, poprawności językowej i innych tego typu pierdół, bo wszystko jest w moim poprzednim komentarzu-poza tyn wcale nie musisz z tych rad korzystać. A nawet jeśli chcialabys coś zmienić to nie musisz od razu pisać poezji w prozie na miarę autorów bestsellerów-wszystko małymi kroczkami. Lub po prostu pisz swoim własnym stylem, pilnuj tylko, aby opisy były w miarę zrozumiałe, a wszystko będzie okey (y).
OdpowiedzUsuńPodsumowując Rozdział niczym nie ulega poprzednim wpisom. Trzymasz należyty poziom. Pozostaje mi tylko czekać na next ;)
Asertywna Czytelniczka
No i właśnie takie mają być rozdziały! Krótkie, ale pełne akcji i budujące napięcie.
OdpowiedzUsuń~ Eva~
A ja myślałam że Jeremy przyjedzie do niego. A właśnie... Gdzie jest Jeremy...?
OdpowiedzUsuńI Fritz! I Phone Guy! Pojawią się kiedyś?
UsuńScott to phone guy'
UsuńA tak wgl to od wolfy zależy fabuła, i wątki. Osobiście wolę czekać na jest, niż snuć chore teorie co do rozdziałów.
UsuńNa next*
UsuńVincent mówił, że Jeremy to ojciec Alexa. Rodzice chłopca zginęli ( chyba, że się pomyliłam)
Usuń~ Eva ~
Jeremy nwm. Ale czuję że Anabella to jego mama. Lub siostra, czy ciotka. Coś w ten deseń
UsuńWszystko się wyjaśni... zupełnie wszystko...
UsuńCzekam :D Piszesz świetne opowiadania :3
Usuńskoro ofiara z 87 roku przeżyła to...nic więcej nie pisze.
UsuńAle jak na początek całkiem dobrze, są błędy itp. ale historia całkiem fajna, 7/10, ale czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały, i ostatnie, popracuj nad logistyką tego opowiadania =)
ok tyle i dziękuję jeśli przeczytasz
Super :D Czekam na next
OdpowiedzUsuńI założę się, że ta Anabelle to jego matka.
OdpowiedzUsuńA ja się założę że Freddy miał Pedofilsko-Snejpowski uśmiech.
UsuńHmmm ale kto go złapał wtedy za rękę?? Czyżby Vincek wrócił?? A może jakiś animatronik?
OdpowiedzUsuńhttp://stowarzyszenie-analizatorow.blogspot.com/2015/07/freedy-tonie-w-morzu-angstu-czyli-api.html
OdpowiedzUsuńDzień dobry!
Twój fanfik został zanalizowany. Analizę znajdziesz w powyższym linku.
Kłaniam się w pas i życzę miłego dnia,
Api Apicka.
Ostry pocisk... Ale trochę racji ma.
Usuń... Po prostu brak mi słów. Gdyby ktoś tak ,,przeanalizował" moje opowiadanie z dziką chęcią walnęłabym go w twarz. Nie dlatego, że jest to negatywny komentarz, po prostu dlatego, że nie napisałaś tam, co jest do poprawienia. To tak, jakby ktoś napisał pod Twoim opowiadaniem ,,ale g*wno, przestań pisać!" I to boli najbardziej, że wszyscy gnoją początkujących. Jeśli to nie żart - naprawdę, przestań.
UsuńWolfy, nie warto, nie przejmuj się.
Gnojenie początkujących jest z pewnością lepsze niż tak zwane "lizanie d*py". Bo spójrzmy prawdzie w oczy, jak wszyscy będą pisać komentarze typu "extra, boskie, pisz dalej!!!" lub "zakochalem się! Genialnie piszesz!!" to taki "początkujący" pomyśli, iż rzeczywiście jego opowiadania są na miarę autorów bestsellerów i nic a nic się nie zmieni. Nie zmieni się interpunkcja, ortografią, poprawność językową, ciekawość fabuły i inne tego typu rzeczy. Zatem uważam, iż taką ostrą krytyka jest dobra, mimo iż wydaje się brutalna. Ja rozumiem, że ludzie mają marzenia, że chcą aby ich opka były sławne na cały świat, jednak aby tak się stało trzeba chociażby zadbać o poprawną ortografie czy ciekawą fabułę. A to co zastalo wytkniete w analizie wymaga poprawienia, błędy są wyraźnie pokazane. Takowy solidny kop w dup*ko albo nakloni "początkującego" do poprawy swoich umiejętności, albo zniszczy psychicznie co potwierdzi, że pisanie nie jest jego mocną strona, bo bądźmy szczerz-bywaja gorsze hejty. A rada, by autorka się tym nie przejmowala jest nieco głupia, bowiem pisarze powinni godnie przyjmować uwagi innych (nawet te nieprzyjemne) aby chociażby zobaczyć co może poprawić. Pisze to całkiem powaznie-sama kiedyś byłam takim "początkującym", któremu wszyscy buty lizali. Aż w końcu znalazł się ktoś kto sprzebal mi takiego strzała w twarz, z opamietalam się i spostrzeglam iż moje opowiadania są naprawdę do niczego. Teraz okazuje się czy byłam na tyle silną by przyjąć krytykę i zacząć pracować nad jakością swoich dzieł, czy po prostu skule się i porzuce to wszystko. I wiecie co? Nie dawno wygralam konkurs na najlepsze opowiadanie, eliminując około 200 uczestników w tym licelistow, którzy byli na profilu humanistycznym. Czwarty raz z rzędu. I gdyby nie ta siarczysta krytyka nadal pisalabym opowiastki o "miloscy, tenczah i hepi endah".
Usuńfakt...są taco co przyjdą i przeczytają dwa zdania i już lecą hejty typu: Dnooo, huj*we, itp.Jeśli coś ci się nie podoba, to powiedz co i to autor poprawi :) trzeba poprawiać ludzi i tyle bo inaczej się nie nauczą ok i tak pewnie paplam do ściany więc tyle, dziękuję, dobranoc :)
Usuń(choć jest 12:07 ;))
Pomimo tych ledwo zauważalnych błędów uważam, że to opowiadanie jest jednym z najlepszych jakie czytam obecnie. Ludzie! Kim trzeba być, by analizować z tak wielką dokładnością?! Nie pojmuję tego. Dla mnie najważniejsze są wydarzenia i bohaterzy, a nie jakieś powtórzenia czy źle ułożone zdania.
UsuńTo było moje zdanie, a inni niech myślą jak chcą.
Popieram anonima powyżej!!!!
UsuńJe! Są na świecie normalni ludzie! :)
UsuńWspomniany wcześniej anonim
A mnie tam każda krytyka bardzo bawi. Nie wiem czemu *^*
UsuńWow. Wiem kim jest ta kobieta ale nie spojleruje. Twoje opowiadanie jest zajebiaszcze. Przesyłam wene!
OdpowiedzUsuńmatką?! ,ciotką?! jego kochanką?! GADAJ!!!
UsuńAnonim for anonim wyżej
UsuńKochanką???!! What the hell?????
On ma 15 lat zboczuszku xd
:-( zabilaś/eś mi marzenia!
UsuńJa????
Usuń//Anonim 2 wyżej
Ale na początku było napisane że oboje rodzice zmarli w wypadku gdy Alex miał 6 lat. Anabella? Nie sądzę by była jego matką bo to było by po prostu głupim wtrąceniem wątku MATKI z braku pomysłu na dalszą część. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń~J.P
>>SPOILER - WYJAŚNIENIE<<
OdpowiedzUsuńAnabelle nie jest matką Alexa... ;-;
http://purpleguymonster.blogspot.com - nominowałam cię do LBA ^^
OdpowiedzUsuńNomina dla cb- blogu.http://kosmitk.blogspot.com/2015/07/lba.html
OdpowiedzUsuń