poniedziałek, 29 czerwca 2015

Opowiadanie cz VIII rozdział IV
'Chwilowa samotność'


Chłopak wciąż jeszcze lekko przerażony patrzył w ziemię.
- J-ja… chciałem cię tylko poinformować, że wraz z Mike’iem jedziemy po … podobno znalezione części starych animatroników… tych z Freddy Family Diner. Jutro przyjedzie tu… pewna osoba. Będzie cię pilnować- wymamrotał cicho Scott – aha, byłbym zapomniał. Trzymaj się daleka od animatroników. Coś jest z nimi nie tak… są agresywne i w ogóle się nie odzywają, więc…
Nie dokończył. Przerwał mu nagły huk na korytarzu. Rekonstruktor i Alex wybiegli z pomieszczenia. Zobaczyli tylko Mike’a i Foxy’ego podnoszących się z ziemi.
- Co się stało?- spytał zdziwiony chłopiec
-Ktoś tu był… przebiegł tędy przewracając mnie na Foxy’ego – Odpowiedział mężczyzna rozcierając obolałe ramię i patrząc pytająco na lisa.
-Kto? – Zapytał niespodziewanie Scott
- No… tego właśnie nie wiem- wymamrotał Mike
-Foxy, widziałeś coś?- ponownie zapytał Rekonstruktor, tym razem bardziej nerwowo
-N-nie- powiedział niepewnie animatronik
-Ehh... trudno. Mike zbieramy się. Za 3 godziny musimy być na miejscu.- rzucił krótko mężczyzna, po czym wyciągnął z kieszeni chustę i zawiązał ją sobie na karku tak, że zasłaniała mu połowę twarzy, dzięki czemu jego dwie głębokie blizny nie były widoczne.
Łysy mężczyzna zakrył głowę kapturem, wszedł do biura lecz po chwili wyszedł trzymając w rękach paralizator, mały nóż myśliwski i pistolet. Widząc zaniepokojoną minę chłopca uśmiechnął się i wyjaśnił, że to na wszelki wypadek i że niema się czego bać, na co Alex wyraźnie się uspokoił. Mike schował paralizator do kieszeni bluzy, a resztę broni przypiął w odpowiednie miejsca na pasku od spodni. Już po chwili Mike i Scott opuścili budynek i ruszyli poboczem drogi tłumacząc wcześniej że samochód ukryty jest dwie mile stąd. Alex wiedział, że został sam w budynku koszmarnej pizzerii, wraz z krwiożerczymi maszynami, które czaiły się wszędzie. Na tą myśl przeszedł go dreszcz. Przeszedł wolnym krokiem do biura i zaczął szukać latarki. Spojrzał na zegarek. Była 20:56. Westchnął i z latarką w ręce przeszedł przez budynek starając się nie okazywać przerażenia. Przystanął na chwilę przed sceną w Pirat Cove. Przyjrzał się kurtynie i usiadł na krześle. Uniósł głowę w górę i zaczął wpatrywać się w sufit. Nie wiedział czemu to robi, lecz z jakiegoś powodu ta czynność uspakajała go. Nie wiedział ile czasu już tak siedzi ale nagle poczuł że musi wstać. Poszedł szybkim krokiem do biura. Spojrzał nerwowo na zegarek. Była 22:36. Puścił się pędem przed budynek, na parking, gdzie – jak podejrzewał- czekał już na niego Vincent. Stał pod latarnią, której światło odbijało się w jego fiołkowych oczach. Wyglądał na bardzo zniecierpliwionego. Alex jeszcze bardziej przyśpieszył kroku. Zatrzymał się przed mężczyzną.
-Ładnie to się tak spóźniać? – Spytał oschle, lecz na jego ustach malował się poczciwy uśmiech
>>>> WAŻNE INFO<<<<
Został założony 2 blog z opowiadaniem, lecz nie o tematyce FNaF'a
Polecam zajrzeć - http://zonax51.blogspot.com/

sobota, 27 czerwca 2015

Opowiadanie cz VII rozdział IV


Alex poczuł, że ze zdziwienia zabrakło mu tchu. Zaczął się zastanawiać co ma mu do powiedzenia fioletowowłosy. Przez swoje zamyślenie nie zorientował się, że do kuchni wszedł Mike i Scott. Usiedli naprzeciwko chłopca, który dopiero teraz zauważył ich obecność.
-Alex? Możemy porozmawiać?- zapytał Mike
-T-tak… O co chodzi?- wyszeptał zaniepokojony chłopak
- Gdzie byłeś dziś nad ranem?- spytał podejrzliwie
Alex przeklął się w duchu. Zapomniał o możliwości, iż Mike lub Scott mogą wejść do jego pokoju.
-Nie było cię w pokoju… Co robiłeś przed pizzerią?- Ponownie spytał niebieskooki mężczyzna
Chłopca przeszedł dreszcz. Było jeszcze gorzej niż przypuszczał. Miał tylko jedną nadzieję – że Rekonstruktor i Mike nie wiedzą nic o spotkaniu z Vincentem. Alex westchnął i zaczął zastanawiać się jak to wszystko odkręcić.
-Wyszedłem przed pizzerię… by… się trochę przewietrzyć. Nie mogłem spać – wykrztusił chłopiec
- Z kim rozmawiałeś?- zapytał groźnie mężczyzna
-Ja… gadałem do siebie… - skłamał Alex
-Do siebie, powiadasz… - wycedził przez zęby Mike, poczym wstał i podszedł do chłopca
Zmierzył go przeszywającym wzrokiem, a następnie wyszedł z kuchni. Scott, który do tej pory siedział cicho, spojrzał na drzwi.
-Przepraszam cię… za niego. Od pewnego czasu jest bardzo nerwowy. Dzieją się dziwne rzeczy… - spokojnie powiedział Rekonstruktor.

czwartek, 25 czerwca 2015

Opowiadanie cz VI rozdział IV
'Dziwna Rozmowa'


Chłopiec wolał już nie pytać. Popatrzył na Vincenta i bez słowa ruszył z powrotem do budynku. Mężczyzna podszedł szybko do Alexa i zatrzymał go, łapiąc go lekko za ramię. Uśmiechnął się i westchnął.
- Dobrze cię znów widzieć… - wyszeptał i wcisnął w dłoń chłopca jakiś zimny przedmiot, po czym zasalutował i szybko pobiegł w las.
Chłopak, lekko zdziwiony tą sytuacją otworzył dłoń i ujrzał nową, błyszczącą śrubę. Alex sięgnął do kieszeni spodni i wyjął z niej swoje poprzednie znalezisko z magazynu. Przedmioty były identyczne! Tak samo błyszczące, ciężkie i nowe.  Słońce zaczęło wychodzić z za horyzontu, więc chłopiec puścił się pędem do pizzeri w obawie że ktoś zacznie go o coś podejrzewać. Szedł właśnie korytarzem gdy usłyszał czyjąś rozmowę. Była praktycznie niesłyszalna. Słyszał tylko strzępy cichych słów, lecz rozpoznał że są one wypowiadane nerwowo, z wielkim smutkiem i bólem. Chłopak ostrożnie uchylił drzwi biura zza których dobiegała rozmowa. Ku swojemu zaskoczeniu zobaczył Rekonstruktora siedzącego na krześle i zakrywającego twarz dłońmi i Mike’a, który opierając się o ścianę wyglądał na bardziej zagubionego i bezbronnego niż dziecko które zgubiło się we mgle.
- Jak to się mogło stać? – wyszeptał załamany Scott- To moja wina… Gdybym tylko nie zaciągnął tu tego dzieciaka… wszystko byłoby dobrze… Gdybym nie był tak głupi… i nie szukał jego syna… On się nie nadaje. On tylko i wyłącznie przynosi hańbę swojej rodzinie…
Chłopiec nie potrzebował wiele namysłów by zorientować się, że mężczyzna mówi właśnie o nim. Te słowa jednocześnie go zabolały, jak i wzbudziły w nim intrygę.
- Scott, uspokój się. To nie twoja wina… Przecież on nawet nie wie kim byli jego ojciec i matka. – powiedział spokojnie Mike patrząc pustym wzrokiem w ziemię- A poza tym, jest jeszcze jedna osoba… która mogłaby się sprawdzić…
- Czy ty… mówisz o Anabelle? – spytał podenerwowany Rekonstruktor – Niema takiej mowy! Nie zgadzam się! Kobieta jako nocny stróż?! Nigdy w życiu!
Anabelle. To imię sprawiło że Alex poczuł jak serce podchodzi mu do gardła. Wiedział że zna to imię, lecz za nic nie potrafił sobie przypomnieć skąd je kojarzy. Powoli, by nie zwrócić przypadkiem na siebie uwagi obu mężczyzn, chłopak ruszył w stronę kuchni, zastanawiając się co doprowadziło to do takiego stanu psychicznego Scotta. Chłopiec usiadł przy stole i wyciągnął z kieszeni obydwie, śruby. Nagle spostrzegł coś, czego wcześniej z winy złego oświetlenia nie zauważył. Wokół śruby którą Alex dostał od Vincenta zawinięty był kawałek papieru! Chłopak szybko go odwinął i rozprostował . Przyjrzał się mu dokładnie. Była tam wiadomość.
Musiałem wziąć sprawę we własne ręce, dlatego zniknąłem na pewien czas. Jeżeli ktoś ucierpiał przez to w sposób psychiczny lub fizyczny to wiedz iż przepraszam.
Pamiętaj, dziś 22:30. Mam ci parę rzeczy do powiedzenia…
                                                                                                                                                 Vincent                 

czwartek, 11 czerwca 2015

Opowiadanie cz V rozdział IV
'Niespodziewane spotkanie'


Chłopak jeszcze raz obejrzał pomieszczenie poczym wrócił do miejsca w którym się zbudził. Postanowił zmusić się do ponownego zaśnięcia. Gdy tylko zasypiał od razu się budził. Stracił pojęcie czasu, nie wiedział czy minęło 5 minut, czy 50. Wstał, podszedł do drzwi i lekko je uchylił. Rozejrzał się po ciemnym korytarzu i upewniwszy się że nikogo tam nie ma wyślizgnął się z pokoju. Podszedł do głównego wejścia, otworzył ciężkie drzwi i wyszedł przed budynek. Zaczynało świtać. Chłopak usiadł pod ścianą, oparł o nią głowę i zamknął oczy. Zaczął układać wszystkie wydarzenia po kolei w jedną całość. Z zamyślenia wyrwał go ten sam, znajomy, męski głos.
-Wyszedłeś się przewietrzyć? – tym razem słowa były kierowane do Alexa
Chłopiec gwałtownie otworzył oczy i rozejrzał się. Zobaczył jakąś postać stojącą w mroku, obok drzewa. Mężczyzna zrobił krok do przodu, tak że znajdował się teraz w świetle latarni. Alex omal nie krzyknął ze zdziwienia. Mężczyzna miał fioletowe włosy, i fiołkowe oczy którymi wpatrywał się w chłopca.
- Vincent! Co ty tu robisz? Gdzie byłeś?!- Zaczął zadawać pytania chłopak, po czym wstał i podszedł do fioletowłosego.
- Ja prawie cały czas tu byłem… -wyszeptał Vincent – Pracuję nad pewną rzeczą. Mógłbyś mi pomóc? Tylko nikomu ani słowa że mnie widziałeś.
- Oczywiście że ci pomogę! I nikomu nic nie powiem- powiedział Alex
- A więc… przyjdź tutaj dziś, o 22:30. Będę na ciebie czekać. Nie mów nikomu gdzie i po co idziesz.- Rozkazał mężczyzna
-Dobrze, tylko że… nie wiem czy uda mi się przemknąć przed biurem. Tam zawsze ktoś siedzi, a drzwi są otwarte… -Chłopak nie zdążył dokończyć
-Pamiętasz szyb wentylacyjny? – Spytał fioletowo włosy-  Użyj go. To twoje jedyne wyjście z tej sytuacji.
Alex pokiwał głową w zamyśleniu, następnie spojrzał na Vincenta pytająco.
- Dlaczego oni nie mogą się dowiedzieć gdzie jesteś i co robisz?- spytał niepewnie chłopak
- Po prostu… oni… nie powinni o tym wiedzieć – zgrabnie dokończył mężczyzna