środa, 1 kwietnia 2015

Opowiadanie cz VI rozdział III
'Spotkanie'


- Alex. Co się sta… Kto to jest? – spytała zaglądając przed drzwi Chica
- To jest Emma…- zaczął
- Chodź tu do mnie, nie bój się. Na pewno jesteś głodna, chodź za mną- powiedziała i zachęciła gestem Chica
Dziewczynka zrobiła krok do przodu i popatrzyła na Alexa swoimi wielkimi oczami.
- Mam siostrę… ona gdzieś tutaj jest- szepnęła i ruszyła za animatronikiem
Chłopiec długo zastanawiał się nad jej słowami. Stał jeszcze chwilę przed budynkiem wpatrując się w niebo. Z zamyślenia wyrwał go szum w uszach. Spojrzał w prawo. Po drugiej stronie drogi stała mała dziewczynka o czarnych włosach i bladej skórze. Była ubrana w bordową sukienkę w czarne serca.
-K..kim jesteś?- Spytał zaniepokojony chłopak
Gdy powoli weszła na parking, Alex ujrzał że jest ona niewiele od niego niższa. Jej twarz miała dziwny kamienny wyraz, który powodował u chłopca ciarki. Uśmiechnęła się. Był to uśmiech tak bardzo przerażający, że chłopak cofnął się gwałtownie i potknął o krzywy krawężnik. Upadł raniąc całe przedramię o żwir. Ona się zbliżała, szła powoli z tym dziwnym uśmiechem. Gdy stała krok od niego uniosła rękę. Chłopiec na wszelki wypadek zamknął oczy. Nic się nie działo. Otworzył oczy i ujrzał że dziewczyna chce pomóc mu wstać! Przyjął pomoc, a gdy stanął na nogach wolał jednak zachować od niej bezpieczną odległość.
- Jestem Mary… była tu może moja siostra?- spytała
-t..tak, przed chwilą tu była…- odpowiedział wciąż przerażony Alex
- A gdzie teraz podziewa się moja siostrzyczka?- zapytała sztucznym przesłodzonym głosem
Chłopiec nie odpowiedział. Stał tylko i patrzył się w ziemię. Wiedział że to źle się skończy.
-Odpowiadaj kiedy do ciebie mówię! Masz mi powiedzieć gdzie ona jest!- krzyknęła innym już tonem.
Złapała chłopca za ramiona i wbijając mu paznokcie w skórę zaczęła pchać go w stronę ściany. Gdy uderzył plecami w ścianę złapała go za gardło. Zaciskała ręce coraz mocniej dusząc go. Alex teraz dokładnie widział jej oczy. Jej tęczówki były w kolorze rubinu. Po chwili uścisk jej dłoni zelżał, a po policzku spłynęła łza. Mary całkowicie zwolniła uścisk i spuściła wzrok.
- Przepraszam… ja nie chciałam cię przestraszyć ani zabić…- powiedziała cicho- Przepraszam…
-J..jest w pizzeri- wyszeptał trzęsąc się
- Zaprowadź mnie- rozkazała i szarpnęła go za rękaw w stronę wejścia do budynku. Alex zaprowadził ją niechętnie do kuchni, gdzie były Chica i Emma. Gdy Mary zobaczyła siostrę podbiegła do niej i ją przytuliła.
-Nic ci nie jest? – spytała – Dobrze się czujesz? Widzę że zrobili z tobą to samo co ze mną parę lat temu…
- Wszystko jest dobrze…- zaczęła Emma ale przerwała w pół zdania
Chica posłała chłopcu zdziwione spojrzenie po czym spytała drugiej dziewczyny czy nie jest głodna. Alex nie usłyszał odpowiedzi ponieważ wyszedł z pomieszczenia. Udał się na poszukiwanie reszty animatroników, Mike’a i Scott’a. Znalazł ich wszystkich w biurze. Siedzieli nad jakimiś papierami i prowadzili dyskusję. Na widok chłopca przerwali i popatrzyli po sobie, nie znając powodu wizyty. Chłopak wyjaśnił że przyszedł by opowiedzieć co się właśnie stało. Gdy skończył wszyscy powoli ruszyli korytarzem do kuchni. Mężczyźni i animatroniki zapoznali się z siostrami.
- Nie można mówić o tym Vincentowi… One są w niebezpieczeństwie… - wymamrotał Scott do Mike’a
- Ale o czym nie mówić? – Spytał Vincent stając w progu
Spojrzał na Mary i Emmę. Jego oczy zalśniły, a dłonie zacisnęły się w pięści. 
- Kimże jesteście, młode damy?- spytał z udawanym akcentem
Mike chcąc zachować pozory, złapał fioletowowłosego za nadgarstek i zaczął ciągnąć do wyjścia.
- A jak tam z twoją nogą? Widzę że cię boli. Powinieneś odpoczywać- mówił posyłając mu porozumiewawcze spojrzenie
- Ale mnie nic nie… - zaczął ale Mike kopnął go w nie do końca wyleczoną kostkę. Vincent jęknął z bólu
- Musisz już iść- powiedział i wyprowadził mężczyznę z kuchni zamykając za sobą drzwi.
- Co ty wyprawiasz?!!- krzyknął ranny
-Zbyt dobrze cie znam by wiedzieć jak to się skończy!- odpowiedział mu niebieskooki
Zaciągnął Vincenta do pokoju, zostawił go tam i zamknął drzwi na klucz.
- To dla twojego dobra… naszego dobra- Szepnął

4 komentarze:

  1. Ok jeżeli chodzi o Vincenta to ..... moim zdaniem zachował sie jak pedofil xD
    Poza tym naprawdę świetny rozdział tylko szkoda że taki krótki :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Vincent pedo... XDD
    A co do dzieci to ja caly czas mysle ze to duchy.

    I znów pisze na telefonie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super!! Czekam n dalszą część (chodzi mi o dalsze i dalsze roździaly bo mega mi sie to podpba.

    Ps. Pisze n tel. Sr za blendy

    OdpowiedzUsuń