Opowiadanie cz III rozdział V
'Tajemnica i Bonnie'
Westchnął i spojrzał
na Vincenta który wszedł pokoju z średniej wielkości, kartonowym pudełkiem.
Postawił je na stole i gestem ręki nakazał chłopcu podejść. Pudełko było pełne
planów, śrub, gwoździ i jakichś metalowych części.
-C-co to jest?- Spytał
niepewnie chłopiec po długiej chwili ciszy
-Zacznijmy od
początku… Pamiętasz tego zniszczonego animatronika w hotelu? -Powiedział
Vincent
-Masz na myśli
Bonnie’go? Tak, pamiętam go.-Odpowiedział chłopak patrząc podejrzliwie na
fioletowowłosego
-Bo widzisz… Tylko
jego brakuje Rekonstruktorowi-Zaczął mężczyzna- Znalazłem części, dzięki czemu
jestem w stanie go naprawić. Ale nie będzie to bezinteresowna przysługa. Pragnę
czegoś w zamian.
-C-czego?- wyjąkał
Alex
-Tego nie mogę ci
powiedzieć. Nie teraz- wyszeptał Vincent patrząc w zamyśleniu w ziemię
Chłopak wolał nie
pytać z jakiego powodu mężczyzna nie chce powiedzieć czego żąda w zamian za
pomoc. Nastała niezręczna cisza. Przerwał ją dziwny hałas z drugiego
pomieszczenia.
-Co to było?- spytał
podejrzliwie chłopak
Mężczyzna westchnął,
złapał Alexa za nadgarstek i biorąc po drodze jedną z lamp naftowych, ruszył do
drugiego pomieszczenia. Było małe i ciasne. Znajdowało się tam sporo różnych
narzędzi i metalowych części które – jak przypuszczał chłopak- pochodziły z
magazynu w pizzerii. Nagle chłopak ujrzał kątem oka jakiś ruch. W pomieszczeniu
było coś jeszcze. W kącie, pośród pudeł i metalowych części siedział Bonnie. Wyglądał
inaczej niż wtedy gdy Alex widział go w opuszczonym hotelu. W miejscu gdzie
wcześniej nie miał twarzy, teraz znajdowała się nowa maska. Wciąż nie miał jednej
ręki, lecz bardzo mu to nie przeszkadzało. Przyglądał się chłopcu z uwagą.
-W-witaj… z-z-znowu-
powiedział zgrzytliwym głosem animatronik
-Um… w-witaj?- rzucił krótko Alex
-N-n-nie bój-j się
mnie… Nic c-c-ci nie zrob-bię- zapewnił Bonnie
Chłopak odetchnął i
spojrzał niepewnie na Vincenta. Mężczyzna odłożył lampę na jedną z przeżartych
przez korniki półek, westchnął po czym stanął obok królika.
-Nie naprawiłem
jeszcze modułu odpowiedzialnego za głos… Ale niedługo się tym zajmę. Czy
mógłbyś mi pomóc?- spytał fioletowowłosy
-T-tak, myślę że tak-
odpowiedział chłopak patrząc w ziemię i bawiąc się rozwiązanym sznurowadłem
-Która to już godzina…
-wymamrotał do siebie Vincent patrząc na zegar- Alex, musisz już chyba iść… Jest 4:50, a podobno ktoś ma przyjechać by cię
pilnować…
Mężczyzna ledwo zdusił
śmiech. Alex przewrócił oczami i spojrzał na niego z wyrzutem.
-Co cię tak bawi? To
nie jest zabawne- Powiedział oschle chłopiec
-Tak, to jest zabawne,
i to bardzo.-Tym razem fioletowowłosy wybuchnął śmiechem- Masz 15 lat i
potrzebujesz opiekunki! Takiej sytuacji jeszcze świat nie widział!
Chłopak postanowił nie
odzywać się póki Vincent się nie uspokoi. Mężczyzna wciąż się śmiejąc wziął
lampę z półki i przeszedł do drugiego pomieszczenia. Alex zrobił to samo by nie
zostać sam w ciemności. Fioletowowłosy właśnie otwierał drzwi przez które wpadało
zimne powietrze. Do środka sączyło się delikatne światło świtu. Vincent trzymał
w ręce dwie zgaszone lampy naftowe. Widząc że przykuły one wzrok chłopca szybko
pośpieszył z wyjaśnieniami.
-Wiem że nikogo niema
w pobliżu, ale lepiej dmuchać na zimne. Chyba nie chcesz by zaczęły się
pytania? – Zapytał retorycznie, odłożył lampy przed budynkiem i spojrzał w
stronę chłopca – Idziesz? Pospiesz się, musimy ruszać…
>>>KORZYSTAJĄC Z OKAZJI...<<<
Pragnę przekazać iż na Facebook'u powstał fan page
Serdecznie na niego zapraszam, ponieważ chcę mieć z wami lepszy kontakt
JEST TO JEDYNY I OFICJALNY FAN PAGE
Link : https://www.facebook.com/pages/FNaF-Opowiadania/663759750391200?