piątek, 29 maja 2015

Opowiadanie cz IV rozdział IV
'głosy'


Mike podszedł powoli do chłopca i pomógł mu wstać. Alex na wpółprzytomny ujął tępym wzrokiem wszystkich zgromadzonych w pomieszczeniu, po czym zachwiał się i upadł na zimną podłogę. Zemdlał.

Było około 3 nad ranem gdy chłopak obudził się w ciemnym pomieszczeniu. Dopiero po chwili zorientował się, że znajduje się w pomieszczeniu które od paru dni służy mu za pokój mieszkalny. Zapewne zaniósł go tu któryś z mężczyzn. Chłopiec powoli podniósł się i wstał, a następnie udał się na korytarz. Gdy znalazł się poza pokojem usłyszał dziwny odgłos z magazynu. Raz po raz rozlegał się metaliczny stukot i pobrzękiwanie czegoś co Alex wziął za klucze, bądź jakieś narzędzia. Chłopak bez dłuższego zastanowienia postanowił sprawdzić co dzieje się w pomieszczeniu, które do tej pory było dla niego okryte tajemnicą. Ruszył bardzo powoli i ostrożnie w stronę magazynu. Znajdował się pod drzwiami gdy nagle odgłosy ucichły. Rozległ się za to znajomy Alexowi, męski głos. Chłopak nie potrafił go rozpoznać ani przypisać żadnej osobie. Usłyszał tylko strzępki pytań i zdań.
-Dlaczego…. Powiedziałeś?! … Wiecznie…. Milczeć… -mówił ledwo zrozumiały głos mężczyzny- pomogę ci… następnym razem na mnie nie licz…
Potem rozległo się coś co zmroziło chłopcu krew w żyłach. Był to przerażający, zniekształcony, metaliczny głos.
-Chcę… pomóc…. Daj…. Pomagać… - powiedział tajemniczy głos, brzmiący bardziej jakby ktoś rozdzierał metalową blachę
-Nie! Więcej nie chcę twojej pomocy! – teraz w głosie mężczyzny można było usłyszeć dziwną wrogą nutę, która następnie przerodziła się w coś innego. Była to nagła rozpacz- Przepraszam…  miałem ci pomóc… a obwiniam cię za wszystko… Przepraszam…
Po chwili do uszu Alexa dobiegł cichy trzask, następnie nastała nieprzenikniona cisza. Chłopiec niepewnie uchylił drzwi magazynu i rozejrzał się po pomieszczeniu. Było puste.

sobota, 16 maja 2015

Opowiadanie cz III rozdział IV
'fotografia'


-C-coś się stało?- spytał ostrożnie zaniepokojony chłopiec
-Te dwie sio-stry co ostatnio zostały tu spro-wa-dzo-ne…- zaczął Freddy
-Zniknęły- Dokończył szybko Mike wchodząc do pomieszczenia i patrząc złowrogo na Freddy’ego- Gdy weszliśmy do pomieszczenia w którym przebywały… już ich tam nie było. Zostało tylko to…
Alex dopiero teraz zauważył, że łysy mężczyzna trzyma w rękach jakiś mały przedmiot. Mike otworzył dłoń pokazując chłopcu część jakiejś fotografii. Była na niej jakaś mała, może 5 letnia dziewczynka, o wiśniowych włosach i jasnych oczach. Byli tam również chudy mężczyzna i niska kobieta trzymająca kilku miesięczne dziecko na rękach. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ktoś wydrapał czymś ze zdjęcia twarz mężczyzny i kobiety. Alex lekko skołowany przez dłuższą chwilę przyglądał się fotografii, po czym spojrzał zdezorientowany na mężczyznę.
-Co to jest? Kim oni są?- spytał odruchowo chłopak
-Sam chciałbym wiedzieć… ale to jeszcze nie wszystko… -wymamrotał Mike
Odwrócił zdjęcie na drugą stronę. Alex prawie upadł. Na drugiej stronie, ktoś z niezwykłą dbałością o każdy szczegół, wyrysował całe drzewo genealogiczne Alexa! Były tam tylko imiona i nazwiska. Chłopak jeszcze bardziej przerażony spostrzegł, że pojawiło się tam to jedno imię. Anabelle. Kojarzył je skądś, lecz nie wiedział skąd. Zachwiał się i potknął, upadając na Mike’a, lecz nie przewracając go. Mężczyzna w czas spostrzegł co się dzieje i od razu zareagował. Przytrzymał chłopca by ten nie upadł.
-Wszystko w porządku? Co się dzieje?- Zaczął pytać zaniepokojony Mike
-Alex? Dobrze się czujesz?- spytał Scott- Jesteś blady…
-wszystko jest dobrze… -wyszeptał Alex, po czym zaczął mamrotać - kogo ja oszukuję?! Nic nie jest dobrze… Vincent zniknął, one zniknęły… i jeszcze to martwe zwierze… i to zdjęcie.
-A-lex? Chodź ze mną… za-opiekuję się to-bą- powiedziała cicho Chica
-Co się dzieje z waszym głosem?!- zaczął krzyczeć chłopak, jedna z jego tęczówek przybrała barwę węgla- ah… no tak zapomniałem, jesteście tylko głupimi maszynami!
-Alex, uspokój się- pouczył go Rekonstruktor
-A ciebie ktoś pytał o zdanie?!- wycedził przez zęby chłopiec
-Alex, spokój!- krzyknął Mike
-Ciebie też nikt o nic nie pytał, więc staraj się siedzieć cicho… bo inaczej tego pożałujesz… - Krzyknął Alex, jego tęczówki zrobiły się całkowicie czarne, a na ustach pojawił się złowieszczy uśmiech.
-A-lex? Co się dzie-je?!- Spytał nerwowo Springtrap
Chłopak upadł na kolana i zaczął gwałtownie kaszleć. Jego oczy z powrotem przybrały odcień bladego błękitu. Po jego policzkach spływały łzy.
-Przepraszam… - Wyszeptał ledwo słyszalnie chłopak

piątek, 15 maja 2015

Opowiadanie cz II rozdział IV
'Rozmowa i kolejne zniknięcie'


Foxy, zaniepokojony, podszedł do śpiącej Mary. Posłał porozumiewawcze spojrzenie Chice, po czym ruszył w stronę Alexa. Uklęknął obok chłopca.
-Jak się czujesz?- spytał spokojnie Foxy
-Bywało lepiej… ale jakoś żyję- wymamrotał chłopak i spróbował wstać
Skierował się w stronę kuchni. Pomimo zawrotów głowy szedł przed siebie. Chciał wiedzieć co tak naprawdę ujrzał. Gdy stanął w progu zobaczył Scott’a, Mike’a i Springtrap’a pochylonych nad stołem. Scott od razu zareagował na jego widok.
-Co ty tu robisz? Nie powinno cię tu być…- warknął groźnie podenerwowany Rekonstruktor. Po krótkiej chwili odetchnął poczym spokojniejszym tonem powiedział- Nie chcemy byś znów ledwo trzymał się na nogach… To nie jest dobry pomysł byś tu przychodził… To jest niebezpieczne…
-J-ja…- zaczął chłopiec- chciałem tylko spytać… C-co to właściwie jest?
-Nie jestem pewien… Przypomina wilka i kojota… Nie wiem czym to może być…- Scott zamyślił się- Powinieneś już iść…
Mężczyzna złapał chłopca za ramię i wyprowadził go z kuchni. Gdy miał już wracać do swoich zajęć, odwrócił się w progu i wymamrotał coś pod nosem. Następnie zniknął w przeklętym pomieszczeniu. Alex udał się w stronę magazynu. Było tam ciemno i zimno. Po półkach walały się jakieś metalowe, pokryte pyłem części. Chłopak zainteresowany dziwnymi przedmiotami, podszedł do jednej z półek i podniósł jedną z części. Wyglądało to na popsutą, mechaniczną dłoń. Chłopiec przyglądał się swojemu znalezisku dłuższą chwilę, po czym odłożył je na miejsce. Zaczął krążyć po pomieszczeniu, dokładnie oglądając każdy kąt. Po jakimś czasie usiadł na niskim, drewnianym krześle. Nie był pewien czego właściwie szukał w tym pomieszczeniu. Spoglądał na wysoką szafkę pod ścianą gdy coś przykuło jego uwagę. Tym czymś była mała, pobłyskująca w słabym świetle śruba, która leżała obok dziwnej wyrwy w ścianie. Wydawała się mu inna, tak bardzo nie pasująca do otoczenia. Bez zastanowienia wstał i ruszył w jej stronę. Szedł powoli nie spuszczając wzroku z błyszczącego przedmiotu. Nagle znieruchomiał. Gdy stanął kilka kroków od swojego celu, zobaczył że z dziwnej dziury wystaje mnóstwo takich samych śrub! Wydawały mu się zbyt nowe jak na to miejsce. Coś było nie tak. Alex ostrożnie podniósł jedną ze śrub. Była zimna i dziwnie ciężka. Chłopiec zaczął przewracać ją w dłoniach i oglądać bardzo dokładnie. Z zamyślenia wyrwał go odgłos otwieranych drzwi. Szybko schował swoje znalezisko do kieszeni i spojrzał na osobę wchodzącą do pomieszczenia. Był to Mike.
- Co tu robisz? –spytał trochę zdziwiony mężczyzna
-N-nic… po prostu się zgubiłem… i wszedłem w pierwsze lepsze drzwi- skłamał chłopak
-Nie powinieneś tu być bez opieki… -stwierdził łysy mężczyzna po czym wyprowadził chłopca z magazynu- Idź do biura, tam czeka na ciebie Scott i reszta. Ja za chwilę do was dołącze…
-D-dobrze…- wymamrotał Alex
Poszedł do pomieszczenia które wskazał mu Mike. Tak jak powiedział mężczyzna, w pomieszczeniu zgromadzeni byli wszyscy. Wyglądali jakby czekali na chłopca już od dłuższego czasu.
-Jesteś wreszcie!- krzyknął uradowany Rekonstruktor- czekaliśmy  na ciebie. Musimy porozmawiać…