'głosy'
Mike podszedł powoli
do chłopca i pomógł mu wstać. Alex na wpółprzytomny ujął tępym wzrokiem
wszystkich zgromadzonych w pomieszczeniu, po czym zachwiał się i upadł na zimną
podłogę. Zemdlał.
Było około 3 nad ranem
gdy chłopak obudził się w ciemnym pomieszczeniu. Dopiero po chwili zorientował
się, że znajduje się w pomieszczeniu które od paru dni służy mu za pokój
mieszkalny. Zapewne zaniósł go tu któryś z mężczyzn. Chłopiec powoli podniósł
się i wstał, a następnie udał się na korytarz. Gdy znalazł się poza pokojem
usłyszał dziwny odgłos z magazynu. Raz po raz rozlegał się metaliczny stukot i
pobrzękiwanie czegoś co Alex wziął za klucze, bądź jakieś narzędzia. Chłopak
bez dłuższego zastanowienia postanowił sprawdzić co dzieje się w pomieszczeniu,
które do tej pory było dla niego okryte tajemnicą. Ruszył bardzo powoli i
ostrożnie w stronę magazynu. Znajdował się pod drzwiami gdy nagle odgłosy
ucichły. Rozległ się za to znajomy Alexowi, męski głos. Chłopak nie potrafił go
rozpoznać ani przypisać żadnej osobie. Usłyszał tylko strzępki pytań i zdań.
-Dlaczego….
Powiedziałeś?! … Wiecznie…. Milczeć… -mówił ledwo zrozumiały głos mężczyzny-
pomogę ci… następnym razem na mnie nie licz…
Potem rozległo się coś
co zmroziło chłopcu krew w żyłach. Był to przerażający, zniekształcony,
metaliczny głos.
-Chcę… pomóc…. Daj….
Pomagać… - powiedział tajemniczy głos, brzmiący bardziej jakby ktoś rozdzierał
metalową blachę
-Nie! Więcej nie chcę
twojej pomocy! – teraz w głosie mężczyzny można było usłyszeć dziwną wrogą
nutę, która następnie przerodziła się w coś innego. Była to nagła rozpacz-
Przepraszam… miałem ci pomóc… a obwiniam
cię za wszystko… Przepraszam…
Po chwili do uszu
Alexa dobiegł cichy trzask, następnie nastała nieprzenikniona cisza. Chłopiec
niepewnie uchylił drzwi magazynu i rozejrzał się po pomieszczeniu. Było puste.